Co znaczy określenie „wolne media”, zastępowane też często słowami „niezależne media”?
Sześć lat temu, w Kinie Roma, odbyło się spotkanie zabrzańskich dziennikarzy (i nie tylko), pod auspicjami zabrzańskiej telewizji. Miało się to przerodzić w cykl typu „Akademia...” z comiesięcznymi spotkaniami.Wolne, niezależne media były tematem spotkania.
Jedni dziennikarze mówili, że mają „cenzurę” swoich wydawców lub właścicieli, inni że nie. W podtekście, kilku dyskutantów próbowało udowodnić „cenzurę” i nakaz tematyczny stosowany przez Urząd Miejski w stosunku do Programu Miejskiego GTV i do miesięcznika Nasze Zabrze Samorządowe.
Osobiście mówiłam o tym, że przez 6 lat mojej pracy w miejskiej telewizji, nikt nie dyktował mi co mam robić, pisać lub mówić, choć nie raz niejeden program nie podobał się „właścicielowi” czyli Prezydentowi. Z drugiej strony, istniała pewna wewnętrzna, osobista cenzura, nie pozwalająca na rzucanie kłód pod nogi właścicielowi. I tak jest w każdej redakcji w stosunku do tego kto dziennikarzom wypłaca pensję. I konia z rzędem temu, kto mi da przykład, że jest inaczej.
Te moje rozmyślania biorą się stąd, że pewien portal, uważający się za „jedyne niezależne media w Zabrzu” biadoli, iż innych „niezależnych”, w naszym mieście nie ma. Zwraca się jednocześnie do zabrzańskich mediów by tę niezależność monitorować (cokolwiek by to znaczyć miało).
Od ponad półtora roku „jedyne niezależne medium w Zabrzu”, niezależnie od pory dnia, miesiąca, roku, pogody, skupiało się prawie wyłącznie na pisaniu i pokazywaniu odpowiednio skonstruowanych materiałów szkalujących prezydenta Zabrza Małgorzatę Mańkę-Szulik, lub osoby ściśle z nią współpracujące a nawet rodzinę.
W noc wyborczą, tłumacząc iż chcą pokazać to co się dzieje w zabrzańskich sztabach wyborczych,
dziennikarze tegoż portalu („jedynego niezależnego medium w Zabrzu”) koniecznie chcieli wejść na salę w MOK Guido - do sztabu Małgorzaty Mańki-Szulik.
Podobno pierwsze podejście skończyło się przepychanką i podrapaniem dłoni fotoreportera, więc zwyczajem tegoż portalu („jedynego niezależnego medium w Zabrzu”) wrócono po kamerzystę by ten z tzw ukrytej kamery nagrał drugie podejście.
Po półtorarocznej obecności na zabrzańskim rynku medialnym tego medium, wszyscy doskonale wiedzą o metodach i sposobach jego pracy, szczególnie metody ukrytej kamery, odpowiedniego montażu itp.
Dziwić się więc należy, dlaczegoż to red. naczelna tego portalu („jedynego niezależnego medium w Zabrzu”) dziwiła się iż jest, włącznie ze swą ekipą, personą non grata? I że to iż pani Prezydent decyduje się na kilka słów w przedsionku, to wyraz jej dobrej woli i chęć pomocy ochroniarzom imprezy, by ta nie była narażona nie tylko na „dyskusje”, ale nie daj bóg, na później specjalnie zmontowane wypowiedzi. Dziwiła się, że na sali są dziennikarze z innych zabrzańskich mediów a ona nie może?
Tak... Ale może warto było pamiętać przez ostatnie miesiące, że po 21. listopada, nadal trzeba mieszkać i pracować w tym samym mieście? Warto było też choćby od czasu do czasu pomyśleć o etyce, nie tylko medialnej, ale tej zwykłej? Warto też było pamiętać o tzw kindersztubie, a nie pokrywać wszystko zlepkiem słów - lukrową warstwą: „jedyne niezależne medium w Zabrzu”.
Ba! Materiał z ukrytej kamery „rozmów z ochroną” został umieszczony przed wywiadem z panią prezydent. Za to pomimo podania przyczyny i konieczności przeprowadzenia tego wywiadu, czyli pokazania jak wygląda noc wyborcza sztabu (miały być bowiem wszystkie zabrzańskie sztaby) pozostałe nie zostały nawet zasygnalizowane.
Czyżby inne sztaby też potraktowały tę ekipę jako persona non grata?
Niezależne medium, było zależne od pokazywania działań (wyłącznie w sposób negatywny) pani prezydent Małgorzaty Mańki-Szulik i jej bliskich współpracowników.
I chyba jest nadal.
Przed rokiem (po pewnej publikacji próbującej przeforsować tezę, że wszystkie media w Zabrzu są „zależne”, a jedyne „niezależne” to pewien portal), zastanawiałam się kto finansuje drogie w realizacji materiały typu paparazzi ukazujące się w tym medium. Kolejny rok działalności wskazywał na podteksty wyborcze. Więcej nic dodać, nic ująć. Teraz mamy czas powyborczy.
Zabrakło hamulca? Albo zgodnie z zasadami polityki: kolejna akcja wyborcza zaczyna się dzień po wyborach? Poczekamy zobaczymy.
Tylko proszę bez hipokryzji o niezależnych mediach.
Moje jest całkowicie zależne ode mnie i wydawcy – czyli mojego syna, naszych poglądów i sympatii.
Polecam natomiast pani Prezydent (i innym nachodzonym przez dziennikarzy) metodę persony non grata.
Warto też pamiętać, że tylko „informację publiczną” należy przekazywać dziennikarzom bez zwłoki, o pozostałych sprawach można, ale niekoniecznie trzeba mówić i to bezwarunkowo.
Brygida Kaczmarczyk