Zaśpiewała swym przejmującym głosem (w czwartek), w siedzibie Filharmonii – Ewa Uryga. Zaśpiewała wolontariuszom Hospicjum.
Do
mnie wolontariusze dotarli zaraz po otrzymaniu „karteczki” od
onkologów. Oni mnie, ot tak, „przekazali”. Dla nich (lek. onkologów)
przestałam istnieć prawie 10 miesięcy temu. Całe szczęście, że
Hospicjanie to inny gatunek Człowieka i wciąż dla nich jestem i nawet
coś tam robię. Choćby to, że teraz piszę.
Hospicjanie to specjalny
rodzaj Człowieka. Nie najważniejszy jest ich zawód ale ich realna praca,
a czasami najważniejsze jest ich „bycie”. Telefon, rozmowa, chwila
milczenia... Bycie dla i z innymi.
Ten koncert to taki melodyjny
bukiet dla każdego Hospicjanina. Organizatorom (Urząd Miejski wspomagał)
zaś wielkie słowa uznania – za docenienie ważności działań wszystkich
Hospicjan.
A ponieważ mamy okres wyborczy, to może znajdzie się
kandydat co zobowiąże się do pomocy w rozwoju Hospicjum? 25.
wolontariuszy to naprawdę za mało na 180. tysięczne miasto!
Co
oznacza nic więcej i nic mniej jak tylko odpowiednie finansowanie. Bo
Hospicjum to nie tylko społeczni wolontariusze, ale też wyspecjalizowane
pielęgniarki i lekarze. Tylko czy słyszalny jest głos tych co mówią
coraz ciszej? Czy ważny jest ich głos wyborcy? Liczę, że jest.
A moim hospicjańskim dobrym duszom – dziękuję.
Brygida