Czyli – jak od lat działacze i organizatorzy „działają” na
pełnych (a może czegoś brakło?) obrotach, sportowcy walczą, a widzów nie
ma. Wielkie Igrzyska w MOSiR. Dodam dla „szkół podstawowych”.
Dzień
Dziecka, czyli wszystkie szkoły w bardziej lub mniejszym stopniu ulgowo
traktują ten dzień.
Dlaczego więc nie zaproszono uczniów na te
igrzyska sportowe? Dlaczego trybuny MOSiR Zabrze były pustawe? Czy to
lenistwo? Brak wyobraźni? Lekceważenie sportowców? Wygoda?
Nie wiem.
Od lat to samo. Czy w końcu ktoś odpowie i poniesie konsekwencje, że nie
do końca wykorzystane są możliwości w stosunku do dzieci i młodzieży
zabrzańskiej (tylko uczestniczenie w zawodach sportowych może nauczyć
zachowywania się na nich!). Wydaje się tysiące złotych na zawody
sportowe (to nie pierwsze przecież, gdzie nie ma widzów na trybunach),
tworzy ceremoniały, angażuje władze miasta, zaprasza często
międzynarodowe drużyny – by wszystko kisiło się we własnym sosie.
Szkoda.
Oczywiście sportowcy dają z siebie wszystko... Lecz nikt ich nie
nagradza oklaskami. Równie dobrze mogliby grać w byle jakiej sali
gimnastycznej.
Innymi słowy – Dzień Dziecka ideałów sportu raczej nie
promował, bo nie miał komu.
A uczniów szkół podstawowych w Zabrzu
mamy kilkanaście tysięcy.
Brygida
Kaczmarczyk
PS.
Dzieciom zabrzańskim życzę
wszystkiego dobrego, szczególnie wychowawców którzy nie będą zapominać o
tym, że ich działania nie mają być na pokaz i na niby, ale dla
wychowanków. I że najbardziej cennym efektem młodzieżowej sportowej
imprezy nie są wspaniałe puchary i dziesiątki zespołów oraz
indywidualnych uczestników, ale także uczestniczenie w niej widzów...