17. urodziny mogły stać się dniem ostatnim
Tak mogło się
wczoraj przydarzyć Programowi Miejskiemu GTV. Siedemnaście lat temu w sieci
kablowej firmy Ryntronik, z trzech studiów osiedlowych, o godzinie 17.00
wyemitowana została pierwsza audycja GTV. Wczoraj natomiast, o tej samej mniej
więcej porze, o mało co nie wydano by wyroku dla tego medium. Na szczęście,
projekt uchwały grupy radnych dotyczący uchwalenia nowego statutu dla instytucji
kultury - Domu Muzyki i Tańca, został wycofany z porządku obrad.
Co może
warto zaznaczyć, w nowym statucie po prostu nie znalazł się ani Program Miejski
GTV ani miesięcznik Nasze Zabrze Samorządowe. „Tylnym wyjściem” więc grupa
radnych chce, by zlikwidować te samorządowe media. Zlikwidować, bo nie podano
innej ich formy działalności. Pięknie, pewnie mieszkańcy bardzo się ucieszą, gdy
po kilku latach stagnacji tych mediów, nabrały one znów wigoru i zaczęły
zdobywać nowych odbiorców, grupa radnych je przekreśla.
Piszę grupa radnych –
ale mam nadzieję, że uda mi się pokazać podpisy radnych pod tym projektem. Na
BIP, niestety, pisze jedynie anonimowo – „grupa radnych”.
Może kolejne 4
tygodnie dyskusji nad tym projektem uchwały pozwoli na racjonalne podejście do
tematu i „nie wylewania dziecka z kąpielą”. Dla może niezorientowanych: dziecko
– to media samorządowe, a kąpiel to polityka (ale nie tylko ta samorządowa). Bo
coś mi się wydaje, że niektórzy hołdują zasadzie: nie moje zabawki można
wyrzucić.
Przypomnę tylko kilka faktów (może tym radnym, którzy nie
pamiętają, bo nie mogą, po prostu byli wtedy jeszcze młodymi ludźmi):
- GTV
powstało w Zakładzie Videotechniki Filmowej VSV;
- Po roku działalności,
czyli w roku 1993, zabrzańscy radni i Zarząd Miasta uznali, że ta forma
informowania mieszkańców jest i szybka i nowoczesna więc zakupili sprzęt i dali
go w użytkowanie VSV, aby firma mogła przygotowywać na rzecz Gminy serwis
informacyjny.
- We wrześniu 1996. powołano ZIS. W jego skład weszło GTV -
przekazane przez VSV, (koszty prowadzenia telewizji, szczególnie zakupu nowego
sprzętu, nie dało się pokryć z pieniędzy pozyskiwanych z reklam) i Nasze Zabrze
Samorządowe - od roku prawie wydawane przez UM. No i nie da się ukryć, że radni
i Zarząd chcieli mieć swoją TV, swoje media, tym bardziej że polityka
informacyjna należy do zadań własnych Gminy.
- I tak zabrzańska tv rozwijała
się, najczęściej radni zawsze coś mieli „do tego co i kogo GTV pokazuje”.
Opozycja twierdziła, że trzeba by „coś” zmienić a jak zmieniła miejsce siedzenia
to te „coś” jej już nie przeszkadzało. Wadziło natomiast nowej opozycji... i
tak w kółko.
- Wszystko się kręciło, jak to w mediach, raz lepiej raz gorzej,
aż ambicjonalne podejście niektórych „ważnych osób” w mieście nie spowodowało
ręczne sterowanie dziennikarzami, dołączyła do tego grupa destrukcyjna wewnątrz
ZIS i tylko dzięki reorganizacji wymuszonej przez likwidację zakładów
budżetowych (takim zakładem był ZIS), w efekcie wykruszenia się
„destrukcyjnych”, Program funkcjonuje nadal. O jego strukturze zadecydowali
obecni radni (także „grupa” podpisana pod uchwałą nowego Statutu DMiT bez TV i
gazety). Tyle tylko wtedy wydawało im się iż to będzie „ich
zabawka”.
Najważniejsze nie przeszkadzać
Chciałoby się przypomnieć
niektórym tak ważne hasło „nie trzeba pomagać – wystarczy nie przeszkadzać”.
Wczorajsza kilkugodzinna dyskusja nad sprawozdaniem prezydenta o pracy między
sesjami trwała ze trzy godziny. Nie wiem czy należy ją uznać za konstruktywną
(gdyby taka była nie szkoda byłoby czasu). Nieprawdopodobnie bowiem wnerwia mnie
(i pewnie nie tylko mnie) gdy na czarne mówi się białe (albo i wspak!). Bo każdy
kto kiedykolwiek miał coś wspólnego z budowaniem, remontowaniem (choćby wymiana
okien) to doskonale wie, że pewne procesy nie tylko wymagają czasu ale i
kolejności technologicznych działań. I jak droga jest rozkopana, bo kładą rury,
to jak będzie w tym czasie padać - powstanie błoto. I nikt nie będzie kładł
nawierzchni dopóki nie zostaną odebrane roboty ziemne. A szybko może też
oznaczać byle jak a przede wszystkim wykopanie kilometra wykopów zajmuje ileś
tam dni, bo nikt nie jest czarodziejem by sobie pomóc na skinienie różdżki Choć
podobno jakiś czarodziej zadecydował, że jakieś skrzyżowanie w Zabrzu jest
zaczarowane i dlatego jest tam znacznie więcej wypadków. Nie to jest
najśmieszniejsze, że jest „jakiś czarodziej”. Tylko że urzędnicy pod jego
wpływem znaki drogowe ustawiają. W 21. wieku... Bez komentarza. Ale to inna
historia.
Jedni byli bardzo zadowoleni z „punktowania” pani prezydent, inni
są oburzeni taką postawą, bo jak udowadniać że nie jest się wielbłądem? Ci
oburzeni nie chcą nawet wspomagania działań prezydenta (coś się przecież w
Zabrzu dzieje i nawet ślepy jak nie widzi to zdoła usłyszeć), tylko chcą by nie
przeszkadzać.
Mam jednak wrażenie, że nie o dobro mieszkańców i miasta w
wielu wypowiedziach chodzi ale o doraźną politykę (tylko czy aby
samorządową?).
Najkrócej na sesji uchwala się uchwały
I to nie tylko
na tej sesji. Od lat posłowie RP (trzeba przyznać, że poseł Mirosław Sekuła jest
w swych wypowiedziach krótki i konkretny) prowadzą na sesji rozległe wypowiedzi
– dyskusje, raczej kwalifikujące się na poselskie spotkania, zajmując sporą
część sesji. To samo dotyczy (chociaż rzadziej) radnych sejmiku wojewódzkiego.
Długo (no nie zawsze) dyskutuje się np. o sprawozdaniu prezydenta, natomiast
skróciła się część zapytania i wolne wnioski. Bo na pytania odpowiada się... za
miesiąc, do następnej sesji i to każdemu radnemu pisemnie. Wtedy o pytaniu
(prócz pewnie tego co pytanie zadawał) wszyscy już zapomnieli.
I taką to
metodą sesja jest zrozumiała (i potrzebna) jedynie radnym i może prezydentowi a
mieszkańcy są na niej raczej zbędnym balastem. A w Statucie Miasta to Mieszkańcy
są Miastem...
Uchwalone uchwały znaleźć można na stronie BIP
Zabrze.
Ludzie, ludzie, ludzie...
Że ludzie to doskonały materiał w
sztuce, potwierdzają dzieła Heiza Tobolli (honorowy obywatel Zabrza, urodzony w
Zabrzu, rzeźbiarz mieszkający i tworzący w Aachen). Człowiek, nie tyle sam -
co w swojej masie, grupie, to materiał niejednej artystycznej formy stworzonej
przez tego artystę.
W ubiegłym miesiącu, Heinz Tobolla przekazał jedną ze
swych pierwszych płaskorzeźb „Ludzie na ulicy” mieszkańcom Zabrza.
Zaprezentowano ją na sesji. Po remoncie budynku „nowego ratusza” czyli dyrekcji
huty Zabrze, znajdzie tam swoje miejsce.
Brygida Kaczmarczyk