Tu i teraz
Kultura
Warto przeczytać
Turystyka
Sport
Wiadomości samorządowe
Kredą po tablicy
Ogłoszenia
niepełnoSPRAWNI org
Pozostają w naszej pamięci
Redakcja Pokuszę się w krótki sposób podsumować „turystyczny tydzień”, czyli
Konferencję, Targi i imprezy towarzyszące.
Zacznę od stwierdzenia, że po 6.
latach promowania Zabrza jako miejsca „turystyki poprzemysłowej” nie musimy już
ludzi przekonywać do samego faktu istnienia tej „turystyki” ani tym bardziej do
tego, że sporo ciekawych rzeczy można w Zabrzu odnaleźć.
Targi (co miło
zaskoczyło) nie były co prawda wielkie, ale za to bardzo eleganckie i przyjazne
zwiedzającym. Dwa stoiska wprowadzały egzotykę: Kolumbia i Hiszpania. Promowały
co prawda także turystykę poprzemysłową ale również swoje narodowe specjały od
kawy, szynek, win, oliwy do muzyki włącznie. Śląski Szlak Techniki (a w nim
nasze zabrzańskie perełki Szyb Maciej i Skansen Królowa Luiza z Muzeum Górnictwa
Węglowego) trochę jakby same potraktowały się po macoszemu. Za to ZKWK Guido ze
specjalną sceną i całodniowymi prezentacjami (występy muzyków, tancerzy)
wzbudzała naprawdę spore zainteresowanie. Miejscami gdzie zawsze było sporo
zwiedzających były stoiska Muzeum Chleba, Muzeum Gazownictwa, Krzemionek i
oczywiście Muzeum Papiernictwa. Wszyscy po chwili wędrowali po targach z suszącą
się na przedramieniu własnoręcznie „czerpaną” kartką papieru. Tłumy otaczały też
mającego prelekcje red. Zubilewicza.
Szkoda tylko że na targach nie znalazły
się zabrzańskie instytucje dzięki którym naprawdę zaczyna się przemysł
turystyczny: hotele (był jeden), restauracje, knajpki, puby...

Konferencja Turystyczna ma już swoje utarte tory i jedyną niespodzianką
jest miejsce w którym odbędzie się tradycyjna „biesiada”. W tym roku była to
hala fabryczna Huty Zabrze. Wspaniałe miejsce dla grona entuzjastów miejsc
„poprzemysłowych”. Przypomnę, że w roku ubiegłym biesiadowano na poziomie 320
ZKWK Guido, a poprzednio w hali Linodrutu, a jeszcze wcześniej w dawnej cechowni
a obecnie fabryce organów, a jeszcze wcześniej w chodnikach Skansenu
Luiza.
Uczestnikom konferencji zawsze pokazuje się kawałek Zabrza, tym razem
była to Zandka i osiedle Borsiga. Warto może dodać, że wszystkie miasta
promujące swoje zabytki techniki przechodzą równie trudną i mozolną drogę
dotarcia do swoich turystów. Największym jednak kłopotem są oczywiście fundusze
i walka by nie dopuścić do zniszczenia czegoś co nie da się już odtworzyć. I co
może nie jest artykułowane, ale co może warto podkreślać a nawet warto głośno o
tym mówić – nic nie będzie się rozwijać bez reklamy i informacji oraz
współdziałania wielu instytucji oraz firm na danym terenie. Zabrze jest na
początku tej drogi.

Muzeum Górnictwa Węglowego zaprosiło na otwarcie międzynarodowej
wystawy obrazów „Born of Fire: the Valley of Work”, przemysłowych pejzaży
Pittsburgh’a. Otwarcie było pełne ekspresji i wykorzystujące możliwości
audiowizualne. Pochwalić!
Za to (nie jestem co prawda znawcą, ale...)
skłaniam się do ocen wielu rozmówców, obrazy powstające w Zabrzu (a był taki
wernisaż grupy18 Obsydian z terenu huty i koksowni) nie są mniej ekspresyjne i
odkrywcze. Może należy taką zabrzańską wystawę wysłać do
Pittsburgh'a?
Ten ubiegły tydzień miał jeszcze sporo do zaoferowania mieszkańcom
Zabrza i miast ościennych.
I tak odbyła się gra miejska. Z informacji
uzyskanych od grupy 88 wiem, że było „wystrzałowo i przezabawnie”. Nie dość że
mogli jak wielcy przemysłowcy zdobywać ale i tracić ogromne fundusze (na dodatek
bez większych konsekwencji!) to jeszcze oglądali Zabrze z zupełnie innej
perspektywy. Grupa 88 już postanowiła uczestniczyć w podobnej grze za rok. Czuję
że przed organizatorami stanie nie byle jakie zadanie, bo pewnie ilość
uczestników wzrośnie co najmniej trzykrotnie. Tym bardziej, że wśród
uczestników byli też tacy co w takich grach uczestniczą w innych miastach i
Zabrzem byli zauroczeni.
O mało co a zapomniałabym o biegu ulicznym!
Uczestniczyło w nim w sobotę ponad 400 biegaczek i biegaczy. Każdy z uczestników
otrzymał pamiątkowy medal a najlepsi, tradycyjne, z kruszcu.
W tym samym
czasie Zabrze odwiedziła ponad setka polonijnych dziennikarzy. Wychodząc z
Targów nie uszła im pewnie niezauważenie taka masa amatorów biegania po ulicach.
Byli bowiem świadkami startu tego biegu.
Brygida Kaczmarczyk
