Tu i teraz
Kultura
Warto przeczytać
Turystyka
Sport
Wiadomości samorządowe
Kredą po tablicy
Ogłoszenia
niepełnoSPRAWNI org
Pozostają w naszej pamięci
Redakcja Wczorajsza Sesja miała wybitnie „zdrowotne” założenia. Zdominował ją
temat, który dla Zabrza oznacza przekształcenia własnościowe Szpitala Rejonowego
w Biskupicach.
Sala była zapełniona po brzegi. Sporo mieszkańców, szczególnie
pracowników biskupickiego szpitala, zainteresowanych było uchwałą o jego
likwidacji. Likwidacji służącej przekształceniu Szpitala w Spółkę.
Ale
spróbujmy od początku: sesję prowadził wiceprzewodniczący M. Czochara. Ponieważ
od kilku posiedzeń wprowadzono elektroniczne liczenie, elektroniczne
porządkowanie dyskusji, wiceprzewodniczący musiał się w ten system wdrożyć. I
jak jemu udało się to w miarę szybko opanować, to w ciągu całego posiedzenia
zauważyłam, że jest jeden „feler” urządzeń, który nie został przez wszystkich
radnych dopracowany: jeśli przycisk nie zostaje wciśnięty mocno i energicznie –
może nie zostać przez urządzenie zarejestrowany. Na karb tego rzucam więc
rejestrację mniejszej ilości głosów w czasie głosowania, niż obecnych i
wydawałoby się głosujących radnych (no chyba, że komuś nie chciało się głosować,
można w końcu nie naciskać guzika).
Już pierwszy „nie administracyjny” punkt,
czyli informacja o pracach Sejmu, posła Mirosława Sekuły, przerodził się w ostrą
polemikę na temat Szpitala, co radni usankcjonowali zmieniając porządek obrad
tak, że rozpoczęto od razu dyskusję nad samą uchwałą o likwidacji szpitala.
A
wszystko z powodu artykułu – wypowiedzi posła - w jednej z lokalnych gazet.
Radni: J. Pabis, M. Krybus a później także pani Prezydent, byli „zaskoczeni”
wypowiedziami posła. „(...) byłam ścięta z nóg” - mówiła Maria Krybus, a
wszystko dlatego, że poseł zarzucał opieszałość i za wolne przemiany „w sferze
życia publicznego, szeroko rozumianego rozwoju gospodarczego i w służbie
zdrowia”. Naraził się tym wszystkim samorządowcom.
Co prawda to prawda –
trudno mówić o opieszałości, mówiąc o sprawach służby zdrowia w Zabrzu. W bardzo
niewygodnych sytuacjach, wymagających konkretnych działań np. likwidacja miejsc
położniczych na Traugutta przez Uniwersytet Medyczny (czytaj Akademię Medyczną)
postawione zostało nasze Miasto, w ubiegłym roku pod ścianą. Miasto sobie na
szczęście poradziło, pomaga i sfinansowało zakup sprzętu dla miejskiego
szpitala. Prowadzi też naprawdę ogromny projekt związany z unowocześnieniem
gospodarki wodno-ściekowej. Nie jest też tak żeby nic się więcej w Zabrzu nie
działo, budowało, remontowało, rewitalizowało itp. Co oczywiście nie oznacza
znowu, że Poseł nie może mieć swojego zdania na temat tempa czy kierunku
działań.
Prawda jest bowiem prosta, co może należy głośno powiedzieć, dwie
nieprzeciętne zabrzańskie postacie: obecna Pani Prezydent i obecny poseł
Mirosław Sekuła stoją naprzeciwko siebie jako kandydaci do wyborów. Co też
prawda, do tego czasu jeszcze prawie dwa lata, ale na drogę wyborczą, prawdziwi
liczący się kandydaci, wchodzą czasem dzień po zakończonych wyborach. Bardzo
więc ostra ostra dyskusja wywiązała się między Posłem a stojącymi ramię w
ramię, radnymi i Panią Prezydent. Z jednej strony wykazało to że i Prezydent i
Radni są zgodni, a także przekonani do działań związanych z przekształceniem
szpitala w spółkę miejską (zresztą powołaną do życia przed 7. miesiącami).
To dobrze świadczy o tych co zarządzają miastem, że potrafią i chcą wspólnie
coś robić. Mało tego, potrafią bronić swoich działań! Wykazywać słuszność i
prawidłową metodologię prac. Co prawda Poseł bronił się, że został źle
zrozumiany, nie krytykował, ale pytał czy nie dałoby się szybciej i wcześniej
przeprowadzić niektórych spraw: „Moją intencją było, że należy znacząco
przyspieszyć działania”. Na co usłyszał, słuszny zresztą zarzut, o niezbyt
skoordynowanych i niekonkretnych działaniach Rządu. Radny Jarosław Więcław
pytał: „Pan ma do nas pretensje? Do Samorządu? Że próbujemy się w tym wszystkim
znaleźć? To co powinniśmy według pana robić Panie Pośle?”.
W dyskusji
wypłynął kolejny raz zarzut o zlikwidowaniu szpitala na Wyciska, a także o
zagrożeniach przeprowadzanej właśnie restrukturyzacji. Wydawałoby się
absurdalnych.
Wszystkiemu jest niestety winna „informacja” a właściwie jej
permanentny brak w naszym mieście (nie tylko w tej materii).
Brak rzetelnej
informacji, przekazywania szczegółów, tłumaczenia mechanizmów, to taki chleb
powszedni w Zabrzu.
Sami radni przyznali, że na sali są przecież ci co
pamiętają o tym jakie były warunki, które zmusiły Gminę do likwidacji szpitala
na Wyciska (długi milionowe, brak lekarstw w szpitalnej aptece, zagrożenie
utraty pracy przez personel). To prawda, część radnych pamięta i wie. Może i
niektórzy mieszkańcy. Większość jednak nie i dlatego daje się manipulować i
podburzać „kanapowym” organizacjom. Podobno „kanapowa” organizacja jakieś pisma
wysyła. Gdyby informacja docierała do wszystkich mieszkańców i to rzetelna,
takie „pisma” nie miałyby racji bytu.
Generalnie dyskusja nie trwała aż tak
znowu długo.
Radny Więcław upewniał się tylko, że wszyscy pracownicy zostaną
zatrudnieni w nowym podmiocie. Takie zapewnienie otrzymał.
Nie dziwię się
radnym, że tak bardzo naciskają i żądają potwierdzenia. Niespełna rok temu
zapewniano ich, że pracownicy Zabrzańskiego Informatora Samorządowego zostaną
„wszyscy” przejęci przez DMiT.
Pomimo zapewnień (czasem i dziś są tacy co to
potwierdzają!) tak się nie stało. „Klepnęli” wtedy radni uchwałę, święcie
przekonani że nikomu nie stanie się krzywda. Nikt nie miał zostać bez pracy.
Niestety, do dziś osoba która powinna być może najbardziej chroniona (ze względu
na wiek i stan zdrowia) nadal pozostaje bez pracy i bez szans na nią. Kilku
innych też pozostawionych samopas, już jakoś sobie poradziło. Radni jednak
obudzili się z ręką w nocniku. Zawiedli. To nie jedyny przykład nie całkiem
czystych praktyk „pracodawcy-samorządu”. Pracownicy COP, przeniesieni z MOK do
UM, też stracili, prócz ciągłości pracy właściwie wszystko. A zmieniała się im
tylko nazwa, nawet biurko zostawało to samo. Warto więc przyglądać się sposobom
„przenoszenia” pracowników, dla ich dobra.
Właściciele, pracodawcy (także
Samorząd), zawsze będą patrzeć tylko na swoje korzyści. Mamy kapitalizm i to w
krwiożerczej odmianie. Niestety.
Pewnie też obawa o warunki przejęcia
pracowników przez nową Spółkę – Szpital przyświecała tym, którzy przybyli na
sesję jako widzowie. Czy zostaną bez pracy? Czy też zostaną pracownikami nowego
podmiotu? Nie bez znaczenia były także obudzone kiedyś nadzieje, że szpital może
zostanie spółką pracowniczą. Na taką formę bowiem zgodzili się kiedyś w
konsultacjach społecznych pracownicy.
Dziś, co należy wyraźnie i ciągle
podkreślać, Spółka będzie należała wyłącznie do Gminy!
Czyli tak naprawdę
zmieni się tylko forma zarządzania. Ma to pomóc. Tak mówią prawie wszyscy
ekonomiści. Ma zapewnić pacjentom lepszy i szybszy dostęp do świadczeń
bezpłatnych, w ramach NFZ. Ekonomiczne zarządzanie szpitalem. Nie tworzenie
długów.
Ja co prawda jakoś nie mogę w to za bardzo uwierzyć, bo z pustego i
Salomon nie naleje. Ale może dyrektor będzie mógł racjonalnie dysponować swoim
personelem, urządzeniami (odpłatnie także! Ceny będą niższe niż gdzie indziej –
zapewniał dyr. Węgrzyn).
Może lekarze będą pracować także na oddziałach w
soboty i niedzielę? Bo teraz w te dni nic się nie robi. Może i po południu
czynne będą przychodnie? A izba przyjęć zmieni system pracy z czasów wczesnego
Gierka na początek 21. wieku? Że pierwszy który patrzy na pacjenta będzie
lekarz, a nie panienka za szybką wymagająca karty, dowodu i tysiąca informacji,
każąca mu niezależnie od jego stanu „czekać”. Pacjent stanie się najważniejszy.
I może jeszcze powstanie zespół konsultacyjny, otwarty na najnowsze metody
diagnostyczne i metody leczenia? Pomocny w trudnych przypadkach? Dokształcający
się nieustannie.
To mogłoby się udać i wtedy zabrzański szpital byłby tym co
nam najbardziej potrzeba, miejscem zaufanych, wykształconych, lekarzy.
Może
wystarczy - na część pierwszą Sesji. Uchwałę przyjęto jednogłośnie.
Jutro o
„reszcie” sesji, czyli o wycofanych projektach uchwał, uchwalonych uchwałach i
co one zmienią w naszej codzienności. Także o coraz śmieszniejszym punkcie Sesji
„zapytania i wolne wnioski” i dr Bogumile Szymczyk czyli fundamencie promocji
zdrowia w Zabrzu.
PS
Skończyła się konferencja w Warszawie „Ratujmy polskie Szpitale”
na której swą obecność zapowiadała w czasie sesji Pani Prezydent. Radny Jerzy
Wereta radził by sobie ją podarowała „... Niech Pani na nią nawet nie jedzie,
damy sobie radę sami na szczeblu powiatu”.
Bo plan B Rządu to jak na razie
„dużo gadania, zapewnienia i... brak konkretów”, prócz jednego, że już 57
szpitali chce wziąć w nim udział (wśród nich i nasz!). Ale wszystko dopiero się
ustala (bo ważne są przecież pieniądze!) i… Pewnie zrobimy to sami, nie bacząc
na plan B, jak mówił radny Wereta.